Czy jesteśmy niepłodni ?

Przez ostatni rok byłam u 4 różnych ginekologów. Pierwszy, kiedy szlam potwierdzić ciążę na NFZ. Wtedy do głowy mi nie przyszło że coś może być nie tak i spokojnie czekałam do 7 tc na potwierdzenie jej. Myślałam, że skoro jest taka możliwość to będę korzystać z darmowych badań i wizyt. Niestety ta wizyta należy do jednej z najgorszych jakie wspominam podczas trwania, oraz po zakończeniu ciąży. Ale o tym innym razem.
Kolejny ginekolog, to ten który prowadził moją ciążę. Skierował na badania, wypisał kartę ciąży i podtrzymał mnie na duchu kiedy zbita z pantałyku wracałam z wizyty na NFZ. W zasadzie nie mogę na niego powiedzieć złego słowa. Niewiele miał ze mną do czynienia, jako z ciężarną. Były to tylko dwie wizyty. Na drugiej dowiedziałam się że serce nie bije i mam natychmiast udać się do szpitala na łyżeczkowanie macicy. No i tutaj zaczynają się już minusy owego doktora. Po pierwsze nie poinformował mnie o innych możliwościach. O tym że mogę spróbować za pomocą leków poronić tę ciążę i że po samoistnym poronieniu o nowych staraniach można myśleć już po pierwszym cyklu, w przypadku łyżeczkowania zaleca się 3 miesięczną przerwę od starań. Kolejnym minusem było jego podejście do pacjenta, w tym przypadku do mnie już po zabiegu. Sprawdził, ocenił że wszystko dobrze się zagoiło i powiedział że po pierwszej stracie nie zaleca się żadnych badań.  Byłam w tym wszystkim bardzo nowa i zagubiona. Już wtedy znalazłam w Internecie fora, na których inne dziewczyny miały za sobą podobne przeżycia. Wiele z nich wspominało o tym jakie wykonywały lub będą wykonywać. Dziwiło mnie, że mój lekarz o żadnym z nich nie wspomniał. Szala goryczy przelała się gdy na kolejnej wizycie u mojego ginekologa ( miałam już za sobą dwa cykle, przy których zdecydowanie nie staraliśmy się ) otrzymałam pytanie, czy wykonałam już jakieś badania. Zaznaczyłam doktorowi, że dał mi poprzednio dość jasny przekaz że badań nie robimy. Niespecjalnie tym brakiem konsekwencji przejęty lekarz wypisał kartkę, na której było napisane że mam wykonać badania w kierunku zespołu antyfosfolipidowego. Szybko też zakończył wizytę bo byłam jego ostatnią pacjentką, nie zbadał mnie ginekologicznie ani nie wykonał usg. Na wychodne dodał tylko żeby na razie jeszcze odłożyć starania na co najmniej jeden cykl. Skąd bez badania takie stwierdzenie? Na myśl przychodziło mi tylko jedno - ogólne wytyczne. Nie przekonało mnie to i już od trzeciego cyklu po poronieniu zaczęliśmy starania. W tym czasie szukałam już nowego lekarza prowadzącego. Po dwóch miesiącach udało mi się umówić na wizytę do wspaniałej Pani doktor, która poświęciła mi wiele czasu i wszystko dokładnie omówiła. Na wizytę szłam z wynikami hormonów oraz badań immunologicznych. Wszystkie zostały określone jako prawidłowe. W badaniu usg widoczne były rosnące pęcherzyki, bo termin badania przypadał na kilka dni przed owulacją. Jako że eMek nie miał wtedy jeszcze robionych badań nasienia to pani doktor skupiła się wyłącznie na mnie i stwierdziła że wszystko jest w porządku, obraz usg jest prawidłowy i nie ma powodów do niepokoju. Wizyta była długa i wyszłam chyba zadowolona. Chyba, bo przecież skoro jest wszystko w porządku to czemu do ciężkiej cholery nie możemy zajść w ciążę od 5 cykli ?
Ostatnią wizytę u ginekologa miałam 1,5 tygodnia temu. Tym razem zachęcona opiniami zapisałam się do ginekologa, który specjalizuje się również w leczeniu niepłodności. Wzięłam ze sobą wszystkie dotychczasowe wyniki, wyniki eMka i poszłam szukać odpowiedzi na pytania. Wizyta była stosunkowo krótka. Dowiedziałam się że moje wyniki są jak najbardziej OK, tak samo nasienie. Skoro udało nam się zajść w ciążę w maju 2017 roku to znaczy że o niepłodności będzie mowa dopiero w maju 2018 roku. Do tego czasu, stosując suplementy jako support, mamy starać się naturalnie. Jeśli się uda to zważywszy na obciążony poronieniem wywiad mam się natychmiast zgłosić po leki na podtrzymanie ciąży. Jeśli zaś do maja naturalne próby prokreacji zakończą się fiaskiem, mamy zgłosić się do kliniki celem ustalenia leczenia. Jednym słowem zostaniemy sklasyfikowani jako para niepłodna. Nie mylić z bezpłodnością ! Czy okażemy się niepłodni? Mam 3 miesiące żeby się o tym przekonać.

Komentarze